Wigilia to jedno z…

Wigilia to jedno z najbardziej znienawidzonych przeze mnie świąt. Nie mówię tu o tej sztucznej udawanej atmosferze, a o stereotypowych januszowych wujkach. Fakt, że w rodzinie mam miano „komputerowca” w tym nie pomaga. Każdy kto choć trochę jest into #komputery wie jak to wygląda. W tym roku za punkt honoru postawiłem sobie, że za cholerę nie będę robił za darmową pomoc.

Pierwszy zwiastun nieuniknionej konfrontacji pojawił się już przy łamaniu się opłatkiem kiedy od wujka usłyszałem: „Słuchaj Pesymistyk, bo taką sprawę mam z laptopem, ale to po kolacji pogadamy. A poza tym to zdrowia i hehe piniendzy”.

O dziwo kolacja obeszła się bez większych problemów, chociaż standardowo był temat polityki. Tradycyjnie też nastał kompromis, że niezależnie kto rządzi i kto jest w opozycji to i tak ci co byli wcześniej byli lepsi. Co ciekawe nawet nikt nie wyszedł obrażony po tej kłótni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Po kolacji wszyscy siedzą przed TV, oglądamy reklamy na Polsacie przerywane Kevinem. Nagle pada słowo klucz, „Ty, Pesymistyk bo ty sie znasz na komputerach”. W przypływie adrenaliny odruchowo odpowiedziałem: „Już się nie zajmuję komputerami, zmieniłem branżę”. Głupio było myśleć, że na tym temat się skończy. OCZYWIŚCIE nie mogło być zbyt łatwo.

-Ta? A jakie ty tam te hehe byznesy robisz młody? – Odpowiedział wujek z tym swoim głupim uśmieszkiem, po czym uniósł wąsy w pozycję ataku.
-Hoduję robaki – odpowiedziałem pierwsze co mi przyszło do głowy.
Myślałem, że w tym momencie, zrozumie że nie mam ochoty zajmować się jego starym laptopem.
-Weź się nie wygłupiaj, Halyna zaraz skoczy do passata po laptoka i zobaczysz co i jak.
W tym momencie brew zaczęła mi tak skakać, że gdyby wuja znał alfabet morsa to pewnie by odczytał coś w rodzaju „pierdol się stary uju”. Oczywiście postanowiłem zachować zimną krew i brnąć w to dalej.
-Mówię poważnie, hoduję robaki takie dla wędkarzy. Znalazłem swoją niszę, to świetny biznes.
To zdanie zapamiętam już na zawsze jako to, które uratowało mnie od niewolniczej pracy… ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wujo jeszcze coś pomamrotał pod nosem ale już się nie odezwał. Reszta wieczoru przebiegła bez większych problemów przy kielichu, sałatce jarzynowej i cieście; dobrym takim, nie za słodkim.

Spotkanie dobiegało już końca, zbieraliśmy się do wyjścia. Wszystko szło gładko. Podejrzanie gładko… Nagle, w momencie w którym najmniej się tego spodziewałem… Jak lew skaczący z zarośli na swoją ofiarę dopadł mnie inny wujek ze słowami „słuchaj no młody”. Słysząc to poczułem jak w żołądku zaczynają mi rosnąć wrzody. Gdybym tylko szybciej zakładał buty… ( ͡° ʖ̯ ͡°)
– No? Co jest? – Zrezygnowany pytam.
– Bo ja mam takiego znajomego wędkarza…

(╯°□°)╯︵ ┻━┻

#heheszki #polskiedomy #takbylo #truestory #wigilia