Najbardziej epicka odsłona…

Najbardziej epicka odsłona serii, czyli Battlefield 1

Okej, ostatnio napisałem, że dosyć tych Battlefieldów, ale po dłuższym czasie wróciłem do BF1 i cóż…

Pragnę uprzedzić, epicka nie znaczy najlepsza. Ale chyba nikt się nie obrazi, jeżeli stwierdzę, że jedna z najlepszych. Może ujmę to tak, nigdy nie darzyłem Battlefielda V zbytnią sympatią, ale po powrocie do BF1 niemal po roku przerwy, piątka teraz bardzo wyraźnie jawi mi się jako nic więcej a popłuczyny po jedynce. Nie byłem świadom tego, jaki regres nastąpił. Teraz już jestem. Nie będę nikogo przekonywać, że jedynka jest lepsza od trójki czy czwórki, bo raczej tak nie jest. Ale jeżeli ktoś bardziej lubi piątkę, ma do tego święte prawo. Po prostu Battlefield 1 to świetna części serii, którą osobiście postawiłbym za moim ukochanym BF4 a przed BF3 (którego uwielbiam… no ale nie aż tak jak czwórkę). Czyli druga najlepsza odsłona według mnie. A dlaczego? Postaram się wam wyjaśnić. I uprzedzam, że to mój punkt widzenia, przykładowo jeżeli ktoś sie zastanawia nad kupnem jedynki (która jest teraz droższa niż piątka), to może ten wpis mu pomoże. Mam taką nadzieję przynajmniej.

Dla mnie chyba największą zaletą jest wspomniana w tytule epickość. Skala rozgrywek powala, szczególnie w „Wielkich operacjach”. Są to długie mecze, czasami trwają do 30 – 45 minut. Atakujemy sektory, w których musimy przejąć jeden, dwa, lub trzy punkty. W ten sposób zdobywamy sektor a obrońcy się cofają. I nieraz staniemy się świadkami scen epickich. Szaleńcze szarże z bagnetami, atak niemal całej drużyny na jeden punkt, walki na noże, saperki, szable czy cokolwiek innego. To jest totalny, (ale jednak kontrolowany) chaos. Nigdy wcześniej i nigdy później nie grałem w żadną grę, która tak dobrze oddawałaby charakter jakiejś wojny. Pierwsza wojna światowa zapewne kojarzy nam się z błotem, bagnetami i walką w okopach. W jedynce głównie przestawiony jest znacznie bardziej dynamiczny okres końcowy, ale spokojnie. Błota, bagnetów i okopów jest tu pod dostatkiem. I jasne, mamy tu nieco za dużo broni automatycznej (w celu zdynamizowania rozgrywki), ale wszystko tu jest. Po prostu czuć w tym ogromną wojnę, czego zdecydowanie nie można powiedzieć o BFV. Warto też nadmienić, że Battlefield 1 jest zdecydowanie najbrutalniejszą odsłoną serii. Efekt potęguje niewiarygodny sound design i animacje. Wróg paskudnie wyginający się po wbiciu mu noża pod żebra albo próbujący nas powstrzymać przed zatłuczeniem go saperką wygląda strasznie, ale krzyki…

Chryste, to jest niewiarygodne. Szczególnie wyraźnie słychać to na słuchawkach, nagrań wszelakich głosów są setki. Na youtubie można sobie odsłuchać przykładowo odizolowane krzyki podpalonych żołnierzy. Nie wiem, być może Dice naprawdę podpalało aktorów głosowych, bo nie potrafię sobie wyobrazić jak można udawać tak przerażające krzyki, charczenia czy piski. Żołnierze w BF1 płaczą, jęczą, charczą, wzywają swoją matkę, błagają żeby to się skończyło i tak dalej. Te krzyki są tak kurewsko przekonujące i bolesne, że aż sam często krzywiłem się pod nosem. Imponujące wrażenie robi szarża z bagnetem, podczas której nasz bohater wrzeszczy jak opentany czy atak na pozycje przeciwnika po zajęciu sektora. 32 chłopa biegnących, niemal każdy krzyczący innym głosem. Niewiarygodne.
Oczywiście każda frakcja ma swoich aktorów głosowych. Niemcy krzyczą po niemiecku, Włosi po włosku, Brytyjczycy po brytyjsku, a Amerykanie po amerykańsku (w sensie, z innym akcentem). Ilość pracy włożonej w nagrania głosowe poraża.
Cała reszta, strzały, wybuchy, nawet odgłosy biegu czy szczegóły pokroju szybszego oddechu po sprincie czy panicznego głosu naszego bohatera gdy znajdzie się w pobliżu granatu. Wszystko brzmi niewiarygodnie mocarnie i mięsiście, dokładnie tak jak powinno brzmieć.

Muzyka zasługuje na odzielny akapit. Przyznam się, nie przepadam za muzyką klasyczną, ale soundtrack BF1 sprawia, że mam ciarki. Instrumenty smyczkowe, dęte, chóry, ta cała pompatyczność jaka perfekcyjnie pasuje do początku dwudziestego wieku. To robi wręcz przytłaczające wrażenie. Muzyka towarzysząca zakończeniu rundy w rozszerzeniu „In The Name Of The Tsar” zostanie mi w pamięci na zawsze.
Naprawdę warto posłuchać soundtracku, jest w całości dostępny na YouTube.

Battlefield 1 jest piękny, moim zdaniem znacznie piękniejszy niż BFV. Oczywiście barwy są wyblakłe i szarobure, ale w wypadku tego konfliktu to chyba kolorystyka wręcz wskazana. Ale ta „szaroburość” nie jest taka oczywista, jak pokazuje przykład płomiennie czerwonych maków na francuskich polach rozszerzenia „They Shall Not Pass”.
Okopy są błotniste, budynki zniszczone, wszędzie spalone, połamane drzewa czy kratery po bombach. Battlefield 1 zazwyczaj wygląda po prostu depresyjnie. No ale cóż, jak już mówiłem, w imię oddania charakterystyki WW1.
Destrukcja otoczenia naturalne dla serii występuje i jest całkiem imponująca. Jest porównywalna do Bad Company 2 (choć nie aż tak duża), większa niż w Battlefieldzie V czy 4. Większość budynków można niemal zrównać z ziemią, pole bitwy na końcu rundy często wygląda zupełnie inaczej niż na początku.

Pewne niektórzy zauważyli, że często używam słowa „w dodatku”. Otóż BF1 to jeszcze ten Battlefield do którego dokupić mogliśmy przepustkę premium. Obecnie, premium pass zazwyczaj kosztuje grosze, co jakiś czas trafia się za darmo i… Przed premierą BFV uznałbym to za wadę, a teraz… Ciężko powiedzieć. Niby płaciliśmy za „premium” ale nowego contentu było dużo, był dopracowany i zawsze na czas, czego nie możemy powiedzieć o nieszczęsnym live service z BFV. Co więcej, z tego co pamiętam, kiedyś na reddicie przeprowadzono sondę (w której uczestniczyło kilka tysięcy graczy), która wykazała, że w następnej odsłonie gracze jednak woleliby powrotu do premium niż kontynuowanie tych żenujących prób utrzymania gry w trybie „live service”. Więc cóż, obecnie ciężko mi coś o obecnie przeszłej polityce premium powiedzieć, bo sam już nie wiem co myśleć. Premium dzieliło społeczność… Ale przynajmniej Ci którzy zdecydowali się na premium faktycznie dostawali coś ekstra. W przeciwieństwie do tych którzy kupili deluxe w BFV, Ci to conajwyżej dostali kopa w ryj od twórców, nic ponadto.

Mieszane opinie wywołuje samo strzelanie.
TTK w Battlefieldzie 1 jest chyba najwolniejszym w całej serii. I sam nie wiem, po tych wszystkich turbulencjach, „time to kill” w piątce jest sporo szybszy, ale mimo tego, iż osobiście wolę nieco szybsze TTK… W BF1 gra mi się dużo lepiej. Sam do końca nie wiem czego to zasługa. Może model strzelania jest nieco lepszy (choć początkowo ten w piątce też był spoko), nie mam pojęcia, po prostu strzelanie do wrogów w BF1 idzie mi znacznie lepiej, szczególnie jako zwiadowca i używanie karabinów powtarzalnych. W BFV zwiadowcę mam na ledwie 16 poziomie, w BF1 na 43. „Snipienie” w jedynce jest dla mnie najprzyjemniejszym i najbardziej satysfakcjonującym w całej serii, piątkę postawiłbym na drugim, tym gorszym końcu, ale to moje osobiste odczucia, każdy pewnie ma trochę inne.

Pewne problemy powodował też system odrzutu. Tego nie jestem pewny, ale z tego co pamiętam, na pierwsze dwa – trzy strzały odrzut odziałowywał losowo. Przypominam sobie, że na prezentacji BFV tłumaczono, że odrzut w piątce będzie stały i łatwiejszy do nauczenia się, żadnej losowości, więc coś chyba w tym jest. Narzekać nie będę, bo w jedynce strzela mi się po prostu dobrze.
Tradycyjnie, jak we wszystkich Battlefieldach od czasów trójki, BF1 ma bardzo ładne modele i animacje broni. Zdarzają się błędy, jak połowicznie odciągnięty kurek w M1911 czy zbugowana animacja przeładowania strzelby Sjögren Inertia, ale w większości przypadków jest super. No może po za sposobem strzelania z MP18. Ja wiem, że to pierdoła, ale boli mnie to niemożebnie. Strzelanie z tego PM’u trzymając go za magazynek powodowało częstsze zacięcia i mogło uszkodzić gniazdo magazynka. I o ile w BF1 można zrzucić to na niewiedzę czy słabe wyszkolenie użytkownika, tak to samo występuje w Battlefieldzie V i bliźniaczym MP28. Nawet tragiczne pod tym względem „Call Of Duty: World War II” ukazało to poprawnie, gdyż tam bohater trzyma MP28 za drewniane łoże. Pewnie nikogo to nie obchodzi, ale kurwa… Razi mnie to okrutnie, no co mam zrobić.

Po unicestwieniu piątki Battlefield 1 mocno zyskał na popularności, graczy jest dużo i z tego co zaobserwowałem na reddicie czy forach, większość graczy ma podobne spostrzeżenia co ja. Jedynka względem piątki wydaje się dużo bardziej dopracowana (wszak nie powinno to dziwić, okres produkcji był dłuższy) i pod wieloma względami zwyczajnie lepsza. Jeżeliby ktoś nie grał, zachęcam. Warto wspomnieć, że BF1 to chyba najmniej zabugowany Battlefield, z tego co pamiętam, na premierę nie było żadnych większych problemów. Tak czy inaczej, jeżeli ktoś szuka historycznego shootera po śmierci piątki, Jedynka powinna zadziałać idealnie.

Tag #20gierwykopka już dawno się zdeaktualizował, więc chyba pora wymyśleć jakiś inny. Jeżeli lubicie czytać moje głupoty, zapraszam na tag #grajwgrypieknycyganie

Proszę nie krytykować nazwy, może jest głupia, ale przynajmniej jest też durna.

#20gierwykopka #gry #battlefield #konsole #komputery #technologia